wtorek, 14 stycznia 2014

Trzecie oko anioła

1***
Przez moment zawahała się. Ale wschodnia ściana galerii zdawała się ją przyciągać. Już w progu wiedziała, w którym kierunku powinna pójść. Zgrabnie omijając nielicznych zwiedzających dotarła do miejsca, gdzie jak się miało później okazać wszystko mogłoby się zacząć. Obraz nie należał do największych i najambitniejszych dzieł autora. Można nawet powiedzieć, że malarz niechętnie go tu umieścił.
 Płótno miało za zadanie zakryć nieestetyczny zaciek na ścianie. A że jego rozmiary odpowiadały żółtawej plamie – pamiątce po powodzi – Piotr za namową teścia i żony wbił w ścianę solidny gwóźdź i „ Droga w głąb siebie” zawisła pomiędzy wijącym się wężem a kroplą rosy wieńczącą odwłok bliżej nieokreślonego owada.
Pola nie miała wątpliwości - coś kazało jej unieść dłoń i dotknąć obraz. Wyczuła ciepło. Najpierw delikatne, biorące początek w koniuszkach palców. Następnie, falując wpijające się w każdy zakamarek jej ciała. Zafascynowana odwróciła głowę. W pobliżu nie było nikogo. Uspokojona świadomością, że nikt jej nie obserwuje zapragnęła tego więcej. I rzeczywiście, postępując krok do przodu, doświadczyła wzmocnienia. Teraz to coś nie tylko buszowało w zakamarkach jej ciała, ale było nią.

 – fantastyczne – szepnęła – niesamowite!

 Czując lekki podmuch na karku odsunęła włosy i rozkoszowała się przyjemnością, jaka w nią wniknęła.Stała tak penetrując palcami powierzchnię obrazu, zachwycając się jego struktura i kunsztem artysty.
 – oczy to wrota duszy córeczko, oczy to wrota duszy! – Głos w jej głowie mobilizował wyobraźnię.

Jak zza światów usłyszała Karinę rozmawiającą z mężczyzną o silnym basowym głosie i kobietę manifestującą swoje wejście zbyt głośnym szczebiotem i dobitnym stukaniem obcasów. Pola pomyślała, że tak stukały obcasy mamy, kiedy to po kłótni z ciotką wyszła z domu, by już nigdy nie wrócić. Ten stukot i niejasno majaczące wspomnienie matki uzmysłowiło jej gdzie się znajduje. Wolno przesunęła dłoń nieco niżej obrazu wyczuwając pod palcami nieokreślonego kształtu wypukłość.
Ktoś przechodząc obok podał jej kieliszek wina. Miało cierpki smak i sprawiło, że uczucie, jakiego doświadczyła przed chwilą znikło. Miała sobie o nim przypomnieć dopiero kilka lat później, kiedy to spacerując ulicami Starego Krakowa natrafiła na podobną galerię.

Ale dzisiaj była wdzięczna swojej przyjaciółce za to, że prawie siłą wyciągnęła ją z domu. Nie zdawała sobie sprawy jak dalece zapomniała o sobie. Jak historia uczucia do Adama zawładnęła jej podświadomością i przyćmiła cele i istotę niej samej.

CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, za każde słowne ziarenko, które tu zostawiasz.

Polecany post

Miały być postanowienia noworoczne, ale....

...  na to  przyjdzie jeszcze czas, wszak  Rok mamy długi i wszystko zdarzyć się może.  Tymczasem moje słowne ziarenka powoli k...