Przejdź do głównej zawartości

Słowa kiełkują


W środę, 11 lutego 2015 roku w sali kinowej Gminnego Ośrodka Kultury w Dobrzeniu Wielkim (opolskie) odbyło się spotkanie autorskie, promujące wydanie debiutanckiego tomiku moich wierszy.


Czy ktoś to jeszcze pamięta? 

W kawałku szyby zaklęty
krzyk przerażenia i łza…
Wtopione w stalowe pręty
okruchy życia i rdza

W tumanach pyłu jak ptaki
marzenia frunęły w dal
A ramion samotne wiatraki
pragnęły odgonić ich żal

Zwęglonych istnień naręcza
unosił w pośpiechu wiatr

Gdzieś w świecie jaśniała tęcza...

W World Trade Center
kończył się świat…



W Ramionach Niedoskonałości
Wydawnictwo Alia-Media
data wydania 2014 (data przybliżona)
ISBN 9788393214228
Kategoria poezja
Stron 104

Spotkanie przygotowane i oprawione muzyką do moich wierszy można zobaczyć tu( przepraszam za jakość, nagrane amatorską kamerą):



Było wyjątkowo :) Wzruszyłam się bardzo. Opowiem wkrótce...

Gdyby ktoś chciał obejrzeć w ładniejszym opracowaniu zapraszam na stronę mojej koleżanki po piórze ;) http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2015/02/w-ramionach-niedoskonaosci.html



Komentarze

  1. Ciekawa jestem relacji ze spotkania od strony...osoby występującej. Dla widza to przyjemny wieczór, ale wyobrażam sobie, że osoby na scenie może zżerać trema. Mnie by zeżarła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie ludzie sobie radzą z tremą. Jednych mobilizuje innych blokuje  Ja staram się odpowiednio przygotować do spotkania z widownią. Ale nie zawsze jest na to czas. I wtedy improwizuję. Czuję się bezpieczniej, gdy na scenie jest jeszcze jakaś osoba prócz mnie. Wtedy można zagaić rozmowę, odwrócić uwagę i to, co akurat „ uciekło” powraca.
      W moim przypadku, nie jest dobrze, gdy moje wystąpienie przypada na koniec „przedstawienia”. Tak, jak to było na przykład na moim wieczorku autorskim. Cały czas w głowie układałam sobie w kolejność podziękowań i bałam się, że kogoś pominę, a byłoby to niewybaczalne, gdyż robiąc to na żywo nie można cofnąć czasu i się poprawić. Pisząc coś, można wrócić do początku, coś wykreślić, dopisać etc. A w mowie nie ma odwrotu, jak się coś powie lub nie to tak zostanie usłyszane. Dopiero po obejrzeniu nagrania mogłam przeżyć mój wieczór autorski w pełni, ale i wtedy miałam do siebie wiele zastrzeżeń.
      Więc myślę, że im częściej występuje się publicznie, tym większy ma się dystans do widowni i do tego, co akurat chce się powiedzieć.
      Kilka lat temu, mój kolega Adam wręcz zmusił mnie do wejścia na scenę i co gorsza kazał mi śpiewać. A muszę powiedzieć, że jedynym UTWOREM, jaki znałam było „ A wszystko te czarne oczy….” Jak przypomnę sobie tamte lata, to jeszcze teraz robie się czerwona .
      Jednym z innych usypiaczy tremy jest alkohol. W moim przypadku nie działa, bo dostaję od niego głupawki i dopiero zapominam przysłowiowego języka w gębie. Ale muszę powiedzieć, że znam osoby, które w ten sposób sobie radzą z tremą.
      Żeby nie było – kieliszek, który stał na stoliku podczas promocji tomiku wiersz był napełniony sokiem.
      No i tak o tej tremie to można by pisać i pisać. Za każdym razem jest inna i niepowtarzalna. Bardzo wiele zależy od widowni. Gdy czuje się pozytywną energię płynącą od ludzi, trema znika i pozostaje tylko radość z możności dzielenia się sobą z tymi, którzy akurat tego potrzebują.

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję, za każde słowne ziarenko, które tu zostawiasz.

Popularne posty z tego bloga

Żyj w pełni właśnie teraz - Alan Watts

Siedzę z kubkiem gorącej herbaty w ręku, w piecyku ogień oplata ramionami kolejne kłody drewna, a ja gapię się bez sensu przed siebie. Próbuję ambitnie i usilnie pobudzić swoje zwoje mózgowe do działania i kreatywnego myślenia. Czasami mam takie zawieszenie i co mam ze sobą zrobić?
Z każdej strony bombardowana jestem  cudzą myślą i cudzym słowem. Często moje ja, wewnętrznie protestuje, ale na zewnątrz jestem taka, jak zdaniem innych być powinnam.
Małymi krokami próbuję to zmienić. Wiem, że nie będzie to łatwe. pozwoliłam na to, by przez blisko pół wieku manipulowano moim życiem... Często zastanawiałam się, dlaczego nie jestem normalna jak inni, dlaczego nie potrafię cieszyć się tym co dostaję, dlaczego mam wrażenie, że to co akurat się zdarza nie dotyczy mnie, tylko kogoś kogo własnie w tej chwili reprezentuję?




Od jakiegoś czasu, zdarza mi się cofać myślami w czasy mojego dzieciństw. Być może tam znajdę odpowiedź na niektóre z moich pytań.

Tam, na drugi biegnę brzeg…
06.03.2017r.

Tam, …

Chociaż maj zimny, to pora na siewy. Wersja robocza...

Odwiedziny 01.05.2017r.
Odwiedziłam dziś swoje oczy. Nie ucieszyły się na mój widok. Straciły gdzieś figlarność i błękit nadziei. Patrzyły smutno przed siebie swym pustym wnętrzem. Nikt tam już nie mieszka, a z każdego kącika wyziera tęsknota i niemoc. Łzom bliżej do oceanu śmierci, niż do zachwytu i wzruszeń.
Nie wypadało mi tam zostać dłużej. Wyszłam nie oglądając się za siebie.
Z nadzieją odwiedziłam więc swoje nozdrza. Lecz czegoż mogłam się spodziewać. Nie opływały w dostatek woni. Zwietrzałe zapachy zmieniających się pór roku snuły się po korytarzach pragnień. Zza zakamarków zaś, falując włoski wyłapywały z powietrza ostatnie drobinki wspomnień.
Nie byłam tam miłym gościem. Wyszłam, pozostawiając za sobą ciężki oddech nocy.
Rzeczywistość nie oszczędziła mi bólu. Zapragnęłam więc odwiedzić swoje usta. Pamiętałam wszakjak smakowała namiętność na twoim ciele i pulsujące pożądliwością karminowe zniecierpliwienie… Lecz i tu spotkało mnie rozczarowanie. Smaki odeszły, zabierając z sobą rozk…
Coś kiedyś musi się zacząć...
Buszując po innych blogach obiecałam sobie, że u mnie czytelnicy, a więc moi słowni przyjaciele, systematycznie będą mogli raczyć się eliksirem słowa. No cóż, na pobożnych chęciach się skończyło. Życie weryfikuje takie postanowienia. Nie pisałam na blogu od bardzo długiego czasu. Jak to zwykle bywa, gdy kończy się stary rok, a zaczyna nowy moją głowę bombarduje ogrom nowych planów i postanowień. Ha ha ha powiecie. Obiecanki cacanki… No cóż, od czegoś trzeba znów zacząć. Postaram się pisać o rożnych sprawach. Nie tylko związanych bezpośrednio ze słowem, ale tym razem chciałabym byśmy się lepiej poznali. Abyście lepiej poznali mnie i mój punkt widzenia na niektóre sytuacje, poznali moje przemyślenia i marzenia. Chciałabym czasami też cofnąć się wstecz. By to co już się wydarzyło w moim świecie nie zostało zapomniane. Od was, moi mili zależeć będzie czy ten blog przetrwa w takiej formie jak teraz, czy będę zmuszona zrobić z niego kilka oddzielnych tematyczn…