Co ja z tą trawą? O lękach kosiarki i bosych stopach Gabrysia.

 


Pisarz też człowiek, swój ogródek pielęgnować powinien. A jak nie, to mu trawa porasta posesję i zaczyna się bal! 🙂

Ja ją kosiarką, a ona mnie koniczyną. Ja do niej z miłością, a ta strzela focha i suchym placem zęby cieszy. I tak się ganiamy przez cały czas letniego szaleństwa... Bywa, że przy okazji tych naszych letnio-tanecznych pląsów powstaje w mojej głowie jakiś tekst.

Właśnie dziś, wśród tych moich trawiastych gąszczy, rozpracowywałam na sucho kolejną scenę do przygodówki o niewidomym Gabrysiu i jego lasce Luizie Wait. Zastanawiałam się, jak niewidome dziecko czuje trawę pod nogami i czy je to w ogóle obchodzi? Może tak jak większość mieszczuchów traktuje ją tylko jako zbędny, acz miły w dotyku gadżet? Przecież dla bosej stopy świeżo skoszony, wypielęgnowany trawnik może mieć wręcz terapeutyczne doznanie. A chaszcz zaniedbanego miejsca? No co... może budzić niesmak, złość? A może zwykłą obojętność.

Co innego naturalne łąki. A zwłaszcza gdy mają kwieciste kobierce... ach! Albo takie górskie, wygryzione do gołej ziemi przez owce…


Ech, co ja z tą trawą? Odleciałam. 🙂 Wracam na ziemię do mojego ogrodu. Jest czerwiec, pełen sezon, więc kosiarka idzie w ruch. Postanowiłam jedno: wykoszę dzisiaj tylko sam reprezentacyjny rynek. Reszta mojego bałaganu niech rośnie i kwitnie. Moje prywatne, ogrodowe owady będą miały z tego niezłe używanie! 🐝🌺

D.E.O.

P.S. A jak to jest u Was? Kosicie swoje trawniki pod sznurek, czy tak jak ja zostawiacie dzikie zakątki dla pszczół? Piję dziś poobiednią kawę na tarasie i czekam na Wasze ogrodowe opowieści w komentarzach! ☕?

#NaPlantacjiSłów #WmoimOgrodzie #LuizaWait #ZpamiętnikaPisarki #CzerwiecWogrodzie #Uważność #DEO #PisarzeOpole”

Komentarze