Coś kiedyś musi się zacząć...
Buszując po innych
blogach obiecałam sobie, że u mnie czytelnicy, a więc moi słowni
przyjaciele, systematycznie będą mogli raczyć się eliksirem
słowa. No cóż, na pobożnych chęciach się skończyło. Życie
weryfikuje takie postanowienia. Nie pisałam na blogu od bardzo
długiego czasu. Jak to zwykle bywa, gdy kończy się stary rok, a
zaczyna nowy moją głowę bombarduje ogrom nowych planów i
postanowień. Ha ha ha powiecie. Obiecanki cacanki… No cóż, od
czegoś trzeba znów zacząć. Postaram się pisać o rożnych
sprawach. Nie tylko związanych bezpośrednio ze słowem, ale tym
razem chciałabym byśmy się lepiej poznali. Abyście lepiej poznali
mnie i mój punkt widzenia na niektóre sytuacje, poznali moje
przemyślenia i marzenia. Chciałabym czasami też cofnąć się
wstecz. By to co już się wydarzyło w moim świecie nie zostało
zapomniane. Od was, moi mili
zależeć będzie czy ten blog przetrwa w takiej formie jak teraz,
czy będę zmuszona zrobić z niego kilka oddzielnych tematycznie
gałęzi. A więc co ma wisieć nie utonie… Do następnego...
Pisz, co Ci na sercu leży, Danusiu! Pisz, o tym, co dla Ciebie ważne. Takie pisanie ma sens dla chwil obecnej, bo porzadkuje przy okazji cos w głowie, i dla przyszłej, bo mozna sobie potem przypomnieć swoje własne odczucia i emocje. A ja chętnie przeczytam i zamyślę się...
OdpowiedzUsuńDziękuję za dobre słowo. Tego mi właśnie było potrzeba.Jestem pod wrażeniem Twojego bloga. Pozwolisz, że będę do Ciebie zaglądać i troszeczkę podglądać? Pozdrawiam gorąco chociaż na dworze śnieg i mróz.
Usuń