poniedziałek, 8 grudnia 2025

Na plantacji słów kiełkuje nowy wiersz

 

Manekin i ja – historia nierealnej miłości



Las Vegas, Tokio, a może Opole

ktoś pozamiatał niebo – nie ma gwiazd

tylko latarni w chodnik wbity bolec

cieniem się ścieli na uśpionych las


W dziuplach wieżowców

ludzkich dzieci snami

sen wymalował Nibylandii świat

smutne tęsknoty błądząc ulicami

w Ariadny nici zaplątały czas


Komu potrzebny zorzy obraz złotej

gdy oczy ślepe sercu mówią – Pass

za dom obrałeś sklepową gablotę

ja wir powietrza – nadodrzański brzask


Nagle ulotność nabiera znaczenia

woła mnie przyszłość, choć nie słyszę słów

z niedowierzaniem arena się zmienia

nie ma już strachu, nie ma starych snów


Biegnę stukając myśli obcasami

drobniutkim truchtem, by nie zbudzić snu

miasta, któremu śpiewa za murami

ptak jednej nocy, ptak skąpany w dżdżu



Biegnę, bo świtu przeznaczenie woła

woła i mami światłem jednej z gwiazd

dotykam szyby, cóż to za aksamit?

hologram lustra w którym utknął czas


Po drugiej stroni fantom mego serca

szyderca losu, który prawdę zna

wieczność wystarczy – wieczność to morderca

mych wyobrażeń, które nie chcą dnia


Ma dłoń na szybie głaszcze twoją skórę

obrazy płyną – czy to film, czy kadr

nim dekoracje z tej witryny zwiną

mym światem twój jest – twoim jest, mój świat



/D.E.O/


Składam wiersze do kilku nowych tomików, to jeden z nich. Mam nadzieję, że będzie się podobał i inspirował.... 

Życzę miłej lektury 💝


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, za każde słowne ziarenko, które tu zostawiasz.