Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecany post

Miały być postanowienia noworoczne, ale....

...  na to przyjdzie jeszcze czas, wszak  Rok mamy długi i wszystko zdarzyć się może. 
Tymczasem moje słowne ziarenka powoli kiełkują. To czym dzisiaj chcę się z Wami podzielić jest częścią szkicu do mojej " powieści". W miarę jak moja praca będzie się posuwać do przodu postaram się wrzucać tu fragmenty moich .... hmmm, sama nie wiem jak to nazwać, "twórczych wypocin". 
 Życzę miłej lektury.


P.P. czyli przeczekać przeznaczenie.Szkic powieści 

Część pierwsza
Rozdział I
Jutro znów będzie nowy dzień

… wchłonęłaś całe zło tego świata. Zasmakowałaś każdej możliwej krzywdy. Przyszedł czas na to, by wypełniło się, co przeznaczone. Teraz może być tylko lepiej. Wykorzystaj dobrze ten czas, a będzie ci dane doświadczyć…
Łagodny męski głos penetrował zakamarki jej czaszki.
…Teraz policzę wstecz od dziesięciu do jednego i pstryknę palcami. W tym momencie otworzysz oczy… – Sześć, pięć, cztery – za chwilę otworzysz oczy i nic, co było, nie będzie już takie jak wcześniej. – Trzy, dwa,…
Najnowsze posty

Banalne uczucie

Zakochałam się kiedyś bez sensu tak po prostu, w jesienne południe jeden dotyk, tembr głosu i uśmiech
Jak ballada się w słowa układał ten mój banał namiętnie radosny jeszcze płochy, dziewiczy i prosty
Próbowałam nie myśleć, nie kochać a on wersy mi w wierszach przestawiał i okradał mój rozum z mądrości ten mój banał
Zakochałam się kiedyś bez sensu ot, tak sobie, po prostu, naiwnie brakowało w tym ładu i składu a myślałam: - jest przecież przeciwnie
Posklejałam tę miłość z widziadeł z żalu, z bólu, z żądzy, z bezsilności wbrew logice, na przekór marzeniom o rycerzu i wielkiej miłości
Przygarnęłam tę miłość banalną w zakamarkach dziś mieszka mojej duszy o ripostę się prosi wytartą a ja czekam, aż serce twe wzruszy

/D.E.O./



















A gdyby tak mogły spełnić się wszystkie Twoje marzenia ?

Na plantacji pojawiają się nowe pomysły :) 

https://pl959671.organiclife.com.pl/register.html

Chociaż maj zimny, to pora na siewy. Wersja robocza...

Odwiedziny 01.05.2017r.
Odwiedziłam dziś swoje oczy. Nie ucieszyły się na mój widok. Straciły gdzieś figlarność i błękit nadziei. Patrzyły smutno przed siebie swym pustym wnętrzem. Nikt tam już nie mieszka, a z każdego kącika wyziera tęsknota i niemoc. Łzom bliżej do oceanu śmierci, niż do zachwytu i wzruszeń.
Nie wypadało mi tam zostać dłużej. Wyszłam nie oglądając się za siebie.
Z nadzieją odwiedziłam więc swoje nozdrza. Lecz czegoż mogłam się spodziewać. Nie opływały w dostatek woni. Zwietrzałe zapachy zmieniających się pór roku snuły się po korytarzach pragnień. Zza zakamarków zaś, falując włoski wyłapywały z powietrza ostatnie drobinki wspomnień.
Nie byłam tam miłym gościem. Wyszłam, pozostawiając za sobą ciężki oddech nocy.
Rzeczywistość nie oszczędziła mi bólu. Zapragnęłam więc odwiedzić swoje usta. Pamiętałam wszakjak smakowała namiętność na twoim ciele i pulsujące pożądliwością karminowe zniecierpliwienie… Lecz i tu spotkało mnie rozczarowanie. Smaki odeszły, zabierając z sobą rozk…

Żyj w pełni właśnie teraz - Alan Watts

Siedzę z kubkiem gorącej herbaty w ręku, w piecyku ogień oplata ramionami kolejne kłody drewna, a ja gapię się bez sensu przed siebie. Próbuję ambitnie i usilnie pobudzić swoje zwoje mózgowe do działania i kreatywnego myślenia. Czasami mam takie zawieszenie i co mam ze sobą zrobić?
Z każdej strony bombardowana jestem  cudzą myślą i cudzym słowem. Często moje ja, wewnętrznie protestuje, ale na zewnątrz jestem taka, jak zdaniem innych być powinnam.
Małymi krokami próbuję to zmienić. Wiem, że nie będzie to łatwe. pozwoliłam na to, by przez blisko pół wieku manipulowano moim życiem... Często zastanawiałam się, dlaczego nie jestem normalna jak inni, dlaczego nie potrafię cieszyć się tym co dostaję, dlaczego mam wrażenie, że to co akurat się zdarza nie dotyczy mnie, tylko kogoś kogo własnie w tej chwili reprezentuję?




Od jakiegoś czasu, zdarza mi się cofać myślami w czasy mojego dzieciństw. Być może tam znajdę odpowiedź na niektóre z moich pytań.

Tam, na drugi biegnę brzeg…
06.03.2017r.

Tam, …
Coś kiedyś musi się zacząć...
Buszując po innych blogach obiecałam sobie, że u mnie czytelnicy, a więc moi słowni przyjaciele, systematycznie będą mogli raczyć się eliksirem słowa. No cóż, na pobożnych chęciach się skończyło. Życie weryfikuje takie postanowienia. Nie pisałam na blogu od bardzo długiego czasu. Jak to zwykle bywa, gdy kończy się stary rok, a zaczyna nowy moją głowę bombarduje ogrom nowych planów i postanowień. Ha ha ha powiecie. Obiecanki cacanki… No cóż, od czegoś trzeba znów zacząć. Postaram się pisać o rożnych sprawach. Nie tylko związanych bezpośrednio ze słowem, ale tym razem chciałabym byśmy się lepiej poznali. Abyście lepiej poznali mnie i mój punkt widzenia na niektóre sytuacje, poznali moje przemyślenia i marzenia. Chciałabym czasami też cofnąć się wstecz. By to co już się wydarzyło w moim świecie nie zostało zapomniane. Od was, moi mili zależeć będzie czy ten blog przetrwa w takiej formie jak teraz, czy będę zmuszona zrobić z niego kilka oddzielnych tematyczn…

Białe łabędzie

Trochę wierszowo


Już dawno nie był u mnie czegoś wierszowanego. Moja twórczość poetycka wciąż ewaluuje. Pojawiają się różne formy i treści. A że dzisiejsza pogoda nie zachęca do wyjścia z domu, gdyż wszędobylskie mgławe coś okupuje mój świat za oknem, to na niebieską łąkę wypuściłam białe łabędzie. Mam nadzieję, że ogrzeję jakieś zmrożone serce. Miłej lektury.

Białe łabędzieD.E.O.
Odchyliłam głowę byś w bieli mej szyi mógł odnaleźć gejzer tęsknotą tętniący
w pajęczynę włosów oplotłam poduszki zwabiając twe oczy w sieci mej tęczówki
i ssałam twoją nagość…
insekta łapczywość moją wieszczbą być miała tam gdzie płodu chciwość rodziła zamiar natchnienia
poczęcia
kradnąc rozsądku eliksir lekkomyślność serca doznałam nagłej acz miłej pieszczoty
wiecznością wszak być miałam nieskończonością – dotyk
penetracją języka jednością westchnienia wibrowały me biodra a pod nami Ziemia
zapachem twej skóry błogosławiąc przyszłość płonęło w mym wnętrzu rozkoszy ognisko
spłynąłeś potokiem po zboczach mych myśli zdziwiony wodospadu …

Ona zmarnuje ci życie

P.P.
Szkic
Rozdział III

Kiedy wiatr przepędza z niebieskich pastwisk ostatnie stada chmur, niebo rozsuwa zasłony i wpuszcza na Ziemię pojedyncze promieni słońca. Gdyby nie opatuleni ciepłymi ubraniami przechodnie wydawać by się mogło, że zima tego roku chce zatrzymać dla siebie wszystkie barwy jesieni. Zeszłoroczne pelargonie próbując ogrzać się pod resztkami pożółkłych liści drżą strząsając ze swych brunatno-czerwonych sukienek, igiełki zmarzniętej szadzi. Cienie nocy łagodnie opuszczają ściany kamienic, a wybrańcy słońca przeglądając się w sklepowych witrynach, pozdrawiają tych nielicznych, którzy pogrążeni w swoich myślach przemykają pustymi jeszcze ulicami miasta.
W takiej to oto scenerii otwiera się okno i  zza plątaniny woali wychyla się twarz kobiety. Jej nie do końca rozbudzone zmysły zachwycają się porankiem. Kobieta odsuwa firankę i wychylając się jeszcze bardziej. Wystawia twarz do słońca. Orzeźwiający chłód oplatając jej szyję wślizguje  się delikatnie między rozgrzane jeszc…