Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2014
Ciekawość nadchodzących chwil

Patrzę przez otwarte okno na mój ogród. Słońce wprawdzie już dopadło niebo i wspina się po jego pelerynie, ale mgiełka chmur skutecznie gasi żar, jakim pragnęło nas dzisiaj uraczyć. Wietrzyk również postanowił poflirtować i przyjemną pieszczotą dotyka mej twarzy. Trawnik, którego dywan prowadzi w głąb ogrodu zakwita białym kwiatem koniczyny. Prawdopodobnie to chwast na trawniku, ale mnie się podoba.
Wczoraj do późna ćwiczyliśmy nasze role przed piątkowym występem w Gliwicach. Dlatego dzisiaj pieką mnie oczy i jestem lekko niewyspana. Nasza amatorska grupa teatralno-muzyczna staje się coraz bardziej ambitna.
Zaczyna się dzień, jaki nigdy już się nie wydarzy( jak każdy następny, gdyż nic dwa razy się nie zdarza – nieprawdaż?) Mam wielkie oczekiwania, co do jego przebiegu i z ciekawością czekam na propozycje, jakie mi zaoferuje. Moje plany? Hmmm… Chyba nie chcę zapeszyć, więc na razie nie zdradzę.
Miłego cudownego dnia wszystkim ciekawym nadchodzących chw…
Sierpień


Wiem, rozbiłam lustro. Wreszcie zrobiło się chłodniej. Upały poprzednich nocy nie dawały mi spać. Wczoraj upór moich oczu penetrował niebo. Płynąłeś "obłocznym" zauroczeniem w nieznanym mi kierunku. Nie nazwałam jeszcze tego uczucia, nie zdefiniowałam uzależnienia, jakie mną włada. Jeszcze nie potrafię odnaleźć siebie w sobie. To już cztery miesiące. Przyglądając się swoim łydkom zapragnęłam owocu tej sytuacji. Rano napoiłam stopy rosą i dobrze mi było. Bólowi żołądka i zdechłym motylkom kazałam iść do diabła. Właśnie zaczął padać deszcz. Na roścież otwierając drzwi wyszłam do ogrodu. Liście jabłoni dzieląc się ze mną swym wodopojem szemrały coś o przemijaniu. Kto jeszcze potrafi ugasić pragnienie nadzieją? Rana na drzewie przypomniała mi o wiosennym cięciu. Krople deszczu rozwieszone na pajęczynie mieniły się okruchami rozbitego lustra. Dzisiejszej nocy znów zasnę otulona bielą sufitu. Miejsce obok wplecie się między moje palce, a westchnienie zanuci poduszce kołys…
Szach i mat Danuta Ewa Orzeszyna
ktoś powiedział, że z cierpieniem mi do twarzy że łzę w oku kiedyś zmieni w brylant czas nie odgadnie cudza dusza moich marzeń skoro ciebie nie ma, nie ma przecież nas
tak już jest, że więdnie kwiat i słońce gaśnie blednie świt i dłoni szuka inna dłoń tak już jest, że chce się mieć znów coś na zawsze nawet wtedy, gdy utopii wabi toń
spalone wszystkie mosty splątane wodorosty syreni śpiew cię w morze woła a więc płyń rachunek mógł być prosty bez pytań, bez riposty strach sypnął mi pod stopy gwiezdny pył
ktoś powiedział, że nie warto dłużej czekać że zranione serce zreperuje czas życie płynie dalej niczym wierna rzeka skoro ciebie nie ma, nie ma również nas
więc dlaczego krok przechodnia wzrok mój goni a w zaułkach obcych cieni wabi ślad nie odnajdę już swojej dłoni w twojej dłoni właśnie życie mi krzyknęło szach i mat
spalone wszystkie mosty splątane wodorosty syreni śpiew cię w morze woła a więc płyń rachunek nie jest prosty pytania bez riposty a pod stopami szary pył




Niedzielne przemyślenia
Wierszoklecki stan – wyuczona schizofrenia. Gdzieś to przeczytałam lub usłyszałam – już nawet nie wiem gdzie –  to właśnie mnie dotknęło. I wcale nie jestem pewna czy aby chcę się z tego wyleczyć. Nie wiem też, czy nie jest to zaraźliwe. Niektórzy biorą szczepionkę i zmykają gdzie pieprz rośnie. Inni zostają.  A Ty? Kim jesteś? Mój blog jest jeszcze jałową ziemią - wymagającym ugorem. Więc jeśli chcesz zostań i pomóż mi go uprawiać. Zostań i rozgość się w moim świecie – świecie iluzji i fantazji. Świecie gdzie zdejmuję maskę i idę siać nasiona wyobraźni...




OdkupienieDanuta Ewa Orzeszyna
A kiedy wzlecę na wyżyny wyższości i skrzydłami zahaczę o boskości trony czy dane mi będzie wśród świata nicości pieścić portret ludzki w pychę obleczony? Gdy płomień iskrę w cierpieniu uroni, a kropla opuści wodospadu łono czy dane mi będzie więcej się nie łudzić i mamić ego wiarą utraconą?
Prastarym bożkom cześć oddając ptaki rozszarpią me truchło w polu porzucone, zakrwawią zło…
Róża od ciebie Danuta Ewa Orzeszyna
W zadymionej knajpce na dnie życia diabeł rozpalał serca anielic
Zostawiały skrzydła w szatni i trzepotem rzęs odganiały grzesznych myśli niecierpliwość
Na jednym z pustych stolików leżała róża od ciebie
Nie mogłam przyjść
gdyż poszłam do nieba.
Na rozdrożu życia

A ja bym się chciała … Danuta Ewa Orzeszyna
A ja bym się chciała… nie pozbierać! zatopić się w bólu i móc umierać i żeby po mnie tylko wiat zaszlochał ten, co mnie pieścił i potrafił kochać
by resztki wody w dziurawym naczyniu zwierciadłem obraz koślawy odbiły a echa jęki klaszcząc pośród liści ułomność duszy wśród karłów sławiły
tak bardzo bym chciała się nie pozbierać i być niczyja, móc nie wybierać nie mieć początku i końca nie mieć zniknąć bez ślady, opuścić plemię
kaganiec cisnąć w studnię rozkoszy rozpuścić z wiatrem zbyt długie włosy Kondorem w niebo wznieść pieśń radości móc nie pozbierać się w imię miłości
więc jeśli słyszysz daj mi odwagę niepewność serca zaczaruj nicością i pozwól bym mogła się nie pozbierać będąc miłości swej ułomnością


Klub Artysty w Opolu

Takie małe zaczytanie.

Eureka

- Pisarz uczy się pracując -
Od wielu lat szukałam odpowiedniej dla mnie pracy, zawodu który łączyłby pracę z nauką!
Tak bardzo chciałam się uczyć, a tak bardzo w codzienności brakowało mi na to czasu i sprzyjających okoliczności. Aż któregoś dnia, buszując po internecie, odkryłam jedno zdanie, które mnie oświeciło i dało nadzieję, że nareszcie mogę spełnić swoje marzenie – PISARZ UCZY SIĘ PRACUJĄC - 
A ja sobie pozwolę dziś tak troszkę wierszowo. Utworki są mojego autorstwa, więc proszę o wyrozumiałość :) Pachnących wrażeń życzę z okazji nadchodzącej Niedzieli ;)






W pachnącym cieniu oleandrów

W pachnącym cieniu oleandrów z przeszłością przyszłość spory toczy. Na przekór wszystkim, wśród meandrów próbuję czytać twoje oczy…
Z za rzęsy, niczym iskra złota słoneczny promień igra z cieniem WSZYSCY mi mówią – to głupota a JA im na to….. PRZEZNACZENIE!
Ziarna nadzieją wszechświat krzyczy
karmicznym pyłem karmiąc zmysły słodkim posmakiem wśród goryczy próbuję zmyślić nasz czas przyszły
zegarów serca świt zatrzyma wyrzucę stare kalendarze zwykle po lecie wraca zima a co po zimie?   czas pokaże
Z za rzęsy, niczym iskra złota słoneczny promień igra z cieniem WSZYSCY mi mówią – to głupota a JA im na to….. PRZEZNACZENIE!





Poezji królowa

szukaj mnie…
na leśnej polany miłym zaskoczeniu w białą odziana sukienkę jaśminowym zapachem uwodzę tam moich poddanych
zaplątana w świetlne migotania zza zasłony liści…

Kobieta - pesymistka też człowiek

Dzisiaj mam, jak to mówią młodzi, DOŁA. .  Wszystko jest jakoś nie tak. Męczy mnie brak perspektyw, ciągła niepewność i stres. Budzę się rano z myślą, że może dzisiaj…. I mija kolejny, bezsensowny dzień. 
Wielka tablica z postanowieniami noworocznymi wisi mi przed nosem i wzbudza jeszcze większą frustrację. Kolorowe obrazki poprzyklejane w chwili słabości i nadziei  na lepszy rok uśmiechają się nie moimi ustami. Nad lazurowymi wodami Adriatyku pręży się Beata Tyszkiewicz, gdzieś w głębi Coelho puszcza oko do Koziołka Matołka, wtóruje im Grochola z iskierkami w oczach i bielą zębów jak Hollywoodzka gwiazda. W innym zakątku zakochany amant ściska zachwyconą panienkę( to miała być afirmacja miłości). A tam w samym centrum notatnik i pióro to moja Wena.  Bleee, gdzie w tym wszystkim jestem ja i moje pisanie?
Czy Mapa Marzeń to dobry pomysł na przyszły rok?
Być może nie zaczęła jeszcze działać, gdyż jej nie dokończyłam? ( eureka) 

Więc rada dla tych co mają nadzieję na spełnienie marzeń wskut…

Trzecie Oko Anioła ( część ?...)

„…a gdy wybuchnie wulkan nieba lawą promienności budząc twój uśmiech, zaparzę ci kubek kawy i liści jesiennością ozdobię komodę pod oknem…”
X*** Zofia odkłada książkę. Opiera łokcie o blat stołu. Zamyśla się. Zamykając oczy kołysze brodę w zagłębieniu dłoni i widzi jak żółta róża upada pod jej stopy. Słyszy gromkie oklaski i wiwaty widowni. Publiczność wstaje z miejsc, a ona się kłania i kłania i serce jej rośnie i pęcznieje z dumy. Znów ma trzydzieści lat. I nie wie jeszcze, że ta róża… – Staję się sentymentalna – uśmiecha się do siebie – przydałoby się dorosnąć! Jest sama, tylko pies Poli leży rozłożony na dywanie i chrapie. Kobieta rozgląda się po nienagannie wysprzątanym pokoju. Ze ściany uśmiecha się do niej baletnica w tanecznej pozie – obraz namalowany przez przyjaciela w czasach, gdy… Zofia zaciska dłoń w pięść i przygryza wargę. Ból, jaki sobie sprawia pozwala nie myśleć. Czując nierówne bicie serca wstaje i otwiera okno. Wychyla się, łapczywie wdychając nasycone wilgocią p…

Dla tych co rano wstają z życzeniami miłego dnia !

Mała czarna
Falowałam dla Ciebie
swą głębią
każdego ranka

strzepywałeś
z rzęs swoich
okruchy nocy
moim aromatem

zanurzając we mnie
swego pragnienia
niecierpliwość
sparzyłeś usta

                       pozostałam „ Fusem ”
                             na twoich wargach
                                        ***
                                    nieodgadniony jest los…
                                                          małej czarnej


Miltoniowo

Zanim zatęsknicie za prawdziwą wiosną pozwolę sobie podarować wam odrobinę radości z mojego parapetu.

Przedstawiam moją ślicznotkę - Miltonię. Zwykle zakwita na przełomie grudnia i stycznia. Wtedy, jako tło służy jej puszysty śnieg za oknem. Ale tego roku na tle zieleni wygląda równie uroczo.

Zagadką jest dla mnie jej, że tak powiem umaszczenie.

Jej cętki są niewiarygodnie wyraziste, co prowokuje mnie do snucia na jej temat pisarskich fantazji. Jeszcze nigdy nie pisałam o kwiatach, jako o bohaterach literackich. Może początek roku to czas na takie eksperymenty?

Więc wysiewam na mojej plantacji kwiatowe ziarenko. Ca z niego wyrośnie okaże się w przyszłości.
A może znacie inne roślinki, które poczułyby się dobrze na mojej plantacji?

Trzecie oko anioła

1*** Przez moment zawahała się. Ale wschodnia ściana galerii zdawała się ją przyciągać. Już w progu wiedziała, w którym kierunku powinna pójść. Zgrabnie omijając nielicznych zwiedzających dotarła do miejsca, gdzie jak się miało później okazać wszystko mogłoby się zacząć. Obraz nie należał do największych i najambitniejszych dzieł autora. Można nawet powiedzieć, że malarz niechętnie go tu umieścił.  Płótno miało za zadanie zakryć nieestetyczny zaciek na ścianie. A że jego rozmiary odpowiadały żółtawej plamie – pamiątce po powodzi – Piotr za namową teścia i żony wbił w ścianę solidny gwóźdź i „ Droga w głąb siebie” zawisła pomiędzy wijącym się wężem a kroplą rosy wieńczącą odwłok bliżej nieokreślonego owada. Pola nie miała wątpliwości - coś kazało jej unieść dłoń i dotknąć obraz. Wyczuła ciepło. Najpierw delikatne, biorące początek w koniuszkach palców. Następnie, falując wpijające się w każdy zakamarek jej ciała. Zafascynowana odwróciła głowę. W pobliżu nie było nikogo. Uspokojona świ…

Blogowanie czas zacząć

Stało się!
Rzuciłam ziarenko w ziemię. Nie ma odwrotu, trzeba będzie podlewać. Trzymajcie kciuki za owoce moich pisarskich poczynań. Pozdrawiam wszystkich moich czytelników i życzę miłej lektury.